5 sierpnia 2026
Tonic espresso i jajecznica. Nasz punkt na Gorce Ultra Trail.
Ekipa Ultra River

Na Gorce Ultra Trail pojechaliśmy nie po numer startowy, a po coś zupełnie innego: jako ekipa Ultra River wsparliśmy organizatora, biorąc na siebie prowadzenie jednego z punktów odżywczych na trasie. Przez nasz punkt przebiegały trzy dystanse — 102 km, 66 km i 52 km.
Można było zrobić to standardowo: woda, cola, arbuz, kilka słodkich rzeczy. Ale skoro już stoimy na trasie, to niech ten punkt zostanie ludziom w pamięci.
30 kilogramów lodu z Ochotnicy Dolnej
Naszym pomysłem — ponad to, co przewidział organizator — było Tonic Espresso z lodem. Żeby to się wydarzyło, wykupiliśmy w sklepach w Ochotnicy Dolnej cały dostępny zapas lodu. Łącznie prawie 30 kg. Do tego ponad 30 litrów tonica i około 15 litrów espresso, zaparzonego na kilku kawiarkach, jedna po drugiej, w nieskończonej pętli.

Pogoda dawała biegaczom w kość jak rzadko: pełne słońce, bezchmurne niebo i grubo ponad 30 stopni w cieniu. W takich warunkach kubek zimnego tonic espresso okazał się strzałem w dziesiątkę.

Przypadkowy bohater dnia: jajecznica
Wstaliśmy o czwartej rano i dzień zaczęliśmy od budowy punktu. W planie mieliśmy też spokojne śniadanie — porządną patelnię jajecznicy. Zanim jednak zdążyliśmy się nią nacieszyć, na punkcie pojawili się pierwsi biegacze.
Ci z czołówki, walczący o czas, nawet nie spojrzeli na wyposażenie punktu. Ale od jakiegoś dziesiątego zawodnika zaczęło się prawdziwe delektowanie: pokrojony arbuz, woda, cola i nasze espresso. A co któryś stawał jak wryty przy patelni i z niedowierzaniem pytał, czy to naprawdę możliwe, że widzi na punkcie odżywczym jajecznicę.
— Chwila. To jajecznica?!
Nie potrafiliśmy odmówić nikomu. Nasze śniadanie padło łupem kilkunastu biegaczy — każdy dostał dużą łyżkę jajecznicy wciśniętą w świeżą kajzerkę. Prosto z patelni, w biegu, na trasie ultra w Gorcach.

Bo punkt odżywczy to nie tylko kalorie. To kilkadziesiąt sekund, w których ktoś zmęczony upałem i kilometrami dostaje coś więcej, niż się spodziewał — i wraca na trasę z nowym paliwem w głowie.

Dziękujemy organizatorom Gorce Ultra Trail za zaufanie i wszystkim biegaczom za te uśmiechy w 30-stopniowym skwarze. Jajecznicy nie zjedliśmy. Było warto.
